I to jest to, za co kocham ten nasz Gęsi Zakręt…czasami dzieją się tu historię które zaskakują nawet mnie, choć sam się do nich przyczyniam:) Jakiś czas temu wpadłem na projekt braci Michała i Marcina Bielawskich…i bardzo mi się spodobał.

Śledziłem ich poczynania i kibicowałem, a jakieś dwa tygodnie temu Kosynier wylądował w naszym salonie. Kiedy zamieściłem informację o tym wydarzeniu, właściwie po chwili dom został zarezerwowany przez naszych stałych gości, znajomych itd. Już wtedy wiedziałem, że będzie dobrze:) Na sobotę zaplanowaliśmy jazdy testowe, niestety przez małe problemy techniczne nie wszystkim udało się poczuć jak działa silnik elektryczny. Najważniejsze, że Pani Ania, Szefowa, prywatna żona ma pojechała Kosynierem do Biedronki po zakupy;) Może to śmieszne i trochę nie w temacie co teraz napiszę, ale na mnie największe wrażenie zrobiła “cisza”. Rysiu, który przeleciał obok mnie około 40km/h zrobił to praktycznie bezszelestnie, nie licząc jego śmiechu. Wszystkich, którzy chcą zgłębić temat projektu zapraszam tu: http://kosynier.eu/. Zdradzę też tajemnicę, że mamy już umówiony termin na przyszły rok i możliwe, że w szerszej formie…,ale na razie ciiiiiii, tajemnica. Do wieczora czas upłynął na rozmowach o silnikach elektrycznych, spalinowych, rozwiązaniach technicznych, a Marcin odpowiadał na pytania.

Wieczorem ognisko i cześć, której już się nie podejmę opisać. Powiem tylko tyle, że rozwiązaliśmy większość problemów współczesnego świata, a ekipa z Bielska gotowała zupę pięć godzin i była pyszna, ta zupa.

Niedziela natomiast upłynęła pod znakiem Trialu Motocyklowego. Coraz więcej dzieje się w tym temacie wokół Gęsiego i pewnie już za chwilę pojawią się informację co knujemy. Fajne jest to, że przybywa osób, które chcą z nami uprawiać ten sport.
Koniec tego pisania…jeszcze podziękowania::
Dla Diany Domin za zdjęcia.
Dla Małgosi i Marcina Bielawskich (Kosynier), że mogliśmy Was poznać…całkiem spoko jesteście.
Dla całej ekipy, że tak się świetnie bawiła.
Dla polityków, że są wzorem dla nas wszystkich maluczkich.

Do zobaczeniu na szlaku, zaczynamy sezon łazikowania 🙂